dostępność cyfrowaPrzystępny

    Jak szukać rzetelnych informacji w Internecie i nie utonąć w oceanie fałszu i półprawdy?

    Żyjemy w czasach, w których dostęp do informacji jest łatwiejszy niż kiedykolwiek. To zdanie słyszał lub przeczytał każdy z nas. Wystarczy telefon w dłoni i możemy sprawdzić niemal wszystko: objawy choroby, interpretację przepisu, znaczenie trudnego słowa, działanie leku, historię wojny włosko – abisyńskiej albo nawet to, czy kot może jeść arbuza.

    Autor:Mateusz Koperwas5 min czytania

    Cały temat opiera się na tym, że Internet nie odróżnia za nas informacji rzetelnej od informacji bezwartościowej. Wyszukiwarka nie zawsze pokaże nam to, co jest prawdą. Częściej trafimy na to co wzbudza w nas jako użytkownikach najwięcej emocji, a co za tym idzie generuje więcej kliknięć, a im większa reakcja tym większa popularność strony. Efekt ten nazywamy “sprzężeniem zwrotnym popularności”.

    Każde źródło informacji jest od czegoś lub kogoś zależne, więc każdy będzie chciał przeforsować coś na czym zyska. Jedno z kluczowych pytań jakie powinniśmy sobie zadać podczas szukania informacji to “co administratorzy tej strony chcą mi przekazać?”. Żeby się tego dowiedzieć najlepiej spojrzeć na stronę główną. Jeżeli pierwsze informacje jakie ujrzymy będą dotyczyć sensacji, tytuły będą brzmiały “On TO naprawdę powiedział?!”, i będą dosłownie do nas krzyczeć, to nie spodziewajmy się, że dowiemy się choćby odrobiny prawdy.

    Jak szybko ocenić, czy źródło jest rzetelne?

    Rzetelna informacja zwykle ma kilka cech: podaje autora, ma datę publikacji, odwołuje się do badań albo dokumentów, nie krzyczy do nas, ani nie zadaje pytania z tezą.

    Żeby odsiać część internetowych bzdur wystarczy zadać sobie kilka pytań. Poniżej przedstawiam ściągę, z której sam korzystam, kiedy mam mało czasu na weryfikację zagadnienia:

    1. Kto jest autorem tekstu?

    2. Czy podano jego imię, nazwisko, instytucję albo kompetencje?

    3. Kiedy tekst powstał?

    4. Czy temat mógł się od tego czasu zmienić?

    5. Czy autor podaje źródła?

    6. Czy tekst odsyła do badań, raportów, ustaw, klasyfikacji albo wypowiedzi ekspertów

    7. Czy język jest spokojny, czy raczej krzyczy: „przełom”, „lekarze tego nie powiedzą”, „ONI nie chcą żebyś się tego dowiedział”?

    8. Czy tekst próbuje mnie zaangażować emocjonalnie?

    9. Czy autor przedstawia temat w sposób “czarne-białe”?

    10. Czy autor stara się reklamować jakiś produkt bądź usługę?

    Źródło: Internet

    Nie każda strona internetowa ma taką samą wartość merytoryczną. Czym innym jest wpis na prywatnym blogu, czym innym artykuł popularnonaukowy, czym innym raport instytucji publicznej, a jeszcze czym innym publikacja naukowa.

    To nie znaczy, że na blogu przeczytamy jedynie nieprawdę, a publikacja naukowa zawsze będzie logiczna i bezbłędna w swej nieomylności. Chodzi bardziej o to, żeby wiedzieć, z jakimi intencjami faktycznie mamy do czynienia. Jeżeli czytam opinię, powinienem wiedzieć, że czytam opinię. Jeżeli czytam reklamę, powinienem móc zauważyć, że ktoś próbuje mi coś sprzedać. Z kolei, gdy czytam poradnik medyczny, dobrze byłoby gdybym miał szansę sprawdzić, czy jego autor ma kompetencje, z jakich źródeł korzystał i czy tekst nie obiecuje cudów.

    Wielu z nas korzysta z Google tak, jakby wpisywało życzenie do przedwiecznej wyroczni. Wpisujemy dwa słowa i czekamy, aż Internet da nam odpowiedź. Tylko, że wyszukiwarka nie jest nauczycielem, lekarzem ani bibliotekarzem. Jest narzędziem, a z narzędziem jest tak, że można używać go byle jak i zrobić krzywdę sobie lub co gorsza komuś innemu.

    Jakie narzędzia wariacie?

    Narzędzie nr. 1.

    Jednym z najprostszych i najbardziej przydatnych sposobów jest filtr “SITE:”. Pozwala on ograniczyć wyniki wyszukiwania do konkretnej strony lub domeny.

    Jeżeli wpiszemy:

    “ADHD site: gov.pl”

    To wyszukiwarka będzie szukała informacji o ADHD głównie na stronach z domeny gov (ang. goverment - rząd) czyli na stronach administracji publicznej.

    Jeśli wpiszemy:

    “neuroróżnorodność site: edu.pl”

    Zawężamy wyniki do stron edukacyjnych i uczelnianych.

    To nie gwarantuje jeszcze, że wyświetlą nam się same pewne informacje, jednakże ten sposób znacząco zwiększa szansę, że trafimy na materiał bardziej uporządkowany niż przypadkowy wpis z forum.

    Narzędzie nr. 2.

    Drugim bardzo przydatnym filtrem jest “filetype: pdf.”. Wiele raportów, poradników i materiałów eksperckich publikuje się w plikach w formacie PDF. Jeżeli szukamy czegoś bardziej konkretnego niż krótka notka na stronie, warto ten filtr dopisać.

    Na przykład:

    "spektrum autyzmu" szkoła filetype:pdf

    albo:

    "standardy dostępności" filetype:pdf

    Dzięki temu szybciej trafimy na poradniki, raporty, rekomendacje albo oficjalne opracowania, zamiast przekopywać się przez przypadkowe strony.

    Narzędzie nr. 3.

    Czasem problem polega na tym, że wyszukiwarka rozbija nasze pytanie na pojedyncze słowa. A my chcemy znaleźć dokładne określenie, nazwę dokumentu, cytat albo termin.

    Wtedy pomaga cudzysłów.

    "zaburzenie aktywności i uwagi"

    albo:

    "oś jelito-mózg"

    Cudzysłów mówi wyszukiwarce: szukaj dokładnie tej frazy, w tej kolejności. To szczególnie przydatne przy nazwach programów, pojęciach naukowych, cytatach, przepisach i tytułach dokumentów.

    Narzędzie nr. 4.

    Jeżeli wyniki są zaśmiecone sklepami, reklamami albo forami, można użyć znaku minus. Minus wyklucza wyniki zawierające dane słowo.

    Na przykład:

    ADHD leczenie -sklep -forum -reklama

    albo:

    suplementy mózg -sklep -ranking

    To nie jest idealny filtr, ale z tego co sprawdziłem często bardzo pomaga. Szczególnie wtedy, gdy szukamy konkretnych informacji i nie mamy czasu ani ochoty skupiać się “czy to jest to czego szukam?... a nie...  to jakieś bzdety na Temu.

    Multinarzędzie

    Najlepsze efekty daje łączenie kilku filtrów na raz. Na przykład:

    "spektrum autyzmu" szkoła filetype:pdf site:gov.pl

    To zapytanie mówi wyszukiwarce mniej więcej tyle: znajdź dokładną frazę „spektrum autyzmu”, w kontekście szkoły, najlepiej w plikach PDF i na stronach administracji publicznej.

    Inny przykład? Proszę bardzo:

    "program współpracy" "organizacje pozarządowe" filetype:pdf site:poznan.pl

    Takie zapytanie przyda się komuś, kto szuka informacji o aktualnych danych dotyczących spektrum autyzmu w placówkach edukacyjnych na obszarze Rzeczypospolitej lub dokumentów dotyczących działań organizacji pozarządowych w Poznaniu.

    Szukanie rzetelnych źródeł nie polega na tym, żeby wierzyć tylko urzędom, uczelniom i przepastnym raportom. Nie chodzi też o to, żeby z pogardą i obrzydzeniem patrzeć na każdy tekst popularny, blogowy czy osobisty. Takie treści też mogą być wartościowe, szczególnie gdy pokazują doświadczenie danego człowieka (i bibliografię).

    Osobiste historie mogą pomóc zrozumieć emocje i codzienność. Artykuł popularnonaukowy może przystępnie wyjaśnić trudny temat. Raport może pokazać nam dane. Publikacja naukowa może opisać metodologię i wyniki badań.

    Największy błąd popełniamy wtedy, gdy wszystkie te źródła traktujemy tak samo i koniec końców życzymy miłego dnia oraz smacznej kawusi grafice AI z ośmiopalczastą babcią, która wykopała z ogródka pomidorowego kangura i jest smutna, bo nikt jej nie pogratulował

    Podsumowanie

    Internet jest ogromną biblioteką, ale taką, w której ktoś rozsypał na głównej sali książki, ulotki reklamowe, notatki z zeszytu, instrukcje obsługi, liściki z plotkami i poważne raporty.

    Dlatego warto nauczyć się szukać mądrze. Nie po to, żeby stać się zawodowym badaczem wszystkiego, ale po to, żeby nie dać się zaprowadzić za rękę do piwnicy z kotkami pierwszemu lepszemu wynikowi wyszukiwania.

    Szukanie rzetelnych informacji nie sprawi, że już nigdy nie będziemy w błędzie. Na pewno jednak zmniejszy prawdopodobieństwo, że kupimy suplementy z tynkiem zeskrobanym ze ściany, lub że ktoś nas najzwyczajniej bezczelnie okłamie.

    O autorze

    Mateusz Koperwas

    Fundraiser i opiekun stażystów w Fundacji Otwartych Możliwości, terapeuta manualny.

    Chcesz współpracować lub potrzebujesz więcej informacji?

    Skontaktuj się z nami – chętnie odpowiemy na Twoje pytania i omówimy możliwości współpracy.

    Napisz do nas