Przez wiele lat dominował pogląd, że niemal każdy człowiek potrafi rozpoznać własne emocje. Jeżeli ktoś nie mówił o uczuciach, interpretowano to jako wyparcie, niechęć do współpracy albo świadome unikanie trudnego tematu.
Psychiatrzy zaczęli jednak zauważać osoby, które wyraźnie próbowały odpowiadać na pytania, ale nie potrafiły opisać swojego stanu. Mogły szczegółowo opowiedzieć, gdzie były, z kim rozmawiały i co dokładnie się wydarzyło. Gdy padało pytanie „jak się wtedy czułeś?”, pojawiała się cisza, niepewność albo odpowiedź: „trudno powiedzieć”.
Skąd pochodzi pojęcie aleksytymii?
Za twórcę terminu uznaje się psychiatrę Petera Sifneosa. Zauważył on, że część pacjentów posługuje się rzeczowym, logicznym językiem i skupia na faktach, ale ma trudność z odnoszeniem się do własnych przeżyć.
Nie wynikało to z obniżonej inteligencji. Wiele obserwowanych osób posiadało wykształcenie, dobrze funkcjonowało zawodowo i skutecznie rozwiązywało problemy. Sugerowało to, że rozpoznawanie własnych emocji jest odrębną kompetencją, która może rozwijać się niezależnie od ogólnych zdolności poznawczych.
Sifneos zaproponował nazwę „aleksytymia” w 1972 roku. Jej greckie człony odnoszą się do braku, słowa oraz emocji lub nastroju. Termin można więc przetłumaczyć jako „brak słów dla emocji”.
To więcej niż ubogi słownik emocjonalny
Nazwa może sugerować, że problem zaczyna się dopiero na poziomie języka. W rzeczywistości znalezienie odpowiedniego słowa jest końcowym etapem znacznie dłuższego procesu.
Aby świadomie rozpoznać emocję, mózg musi między innymi:
odebrać sygnały płynące z organizmu,
skierować na nie uwagę,
odróżnić je od innych odczuć fizycznych,
połączyć je z sytuacją i wcześniejszymi doświadczeniami,
ocenić ich znaczenie,
utworzyć świadomą reprezentację własnego stanu,
dobrać określenie pozwalające o nim opowiedzieć.
Trudność może pojawić się na każdym z tych etapów. Jedna osoba wyraźnie czuje pobudzenie, ale nie potrafi ustalić, czy jest to lęk, złość, ekscytacja czy przeciążenie. Inna rozumie swój stan, lecz nie znajduje słów. Jeszcze inna zauważa reakcję dopiero wtedy, gdy pojawiają się silne objawy fizyczne.
Fakty są łatwiejsze niż doświadczenie wewnętrzne
John C. Nemiah, współpracujący z Sifneosem, zwrócił uwagę, że aleksytymia może wiązać się z charakterystycznym sposobem organizowania myślenia.
Osoba potrafi szczegółowo opisać przebieg spotkania, wygląd pomieszczenia i treść rozmowy. Jej wypowiedź jest uporządkowana i konkretna. Kiedy jednak pytanie dotyczy przeżyć wewnętrznych, odpowiedzi stają się krótsze, mniej pewne albo całkowicie zanikają.
Nie jest to równoznaczne z brakiem emocji. Organizm nadal reaguje, ale dostęp do znaczenia tych reakcji może być ograniczony.
Aleksytymia tworzy kontinuum
Zdolność rozpoznawania emocji nie działa na zasadzie „jest albo jej nie ma”. Tworzy kontinuum — od bardzo dobrej świadomości własnych stanów po poważne trudności wpływające na codzienne życie.
Szacunki przywoływane w materiale wskazują, że wysokie nasilenie aleksytymii może dotyczyć około jednej dziesiątej populacji, natomiast pojedyncze cechy występują znacznie częściej.
Nasilenie trudności nie musi być też stałe. U części osób utrzymują się one przez większość życia. U innych rosną w okresach przewlekłego stresu, traumy, choroby, niewyspania lub przeciążenia, a zmniejszają się wraz z poprawą warunków funkcjonowania i rozwojem kompetencji emocjonalnych.
Różne osoby, różne profile
Aleksytymia nie jest jednorodnym zjawiskiem. Dwie osoby mogą uzyskać podobny wynik ogólny, ale doświadczać zupełnie innych problemów.
Kwestionariusz TAS-20 wyróżnia trzy podstawowe obszary:
Trudność w identyfikowaniu uczuć — problem z rozpoznaniem własnego stanu i odróżnieniem emocji od innych sygnałów z ciała.
Trudność w opisywaniu uczuć — ograniczoną zdolność do znajdowania słów i komunikowania swoich przeżyć.
Myślenie zorientowane na zewnątrz — koncentrację na faktach, wydarzeniach i szczegółach przy ograniczonej skłonności do analizowania własnego doświadczenia.
Kwestionariusz BVAQ ujmuje aleksytymię szerzej, rozróżniając wymiar poznawczy i afektywny. Ocenia pięć obszarów:
werbalizację emocji,
fantazjowanie i tworzenie wyobrażeń,
identyfikowanie własnych stanów,
intensywność pobudzenia emocjonalnego,
skłonność do analizowania własnych reakcji.
Takie podejście pozwala mówić nie o jednym obrazie aleksytymii, lecz o indywidualnych profilach trudności.
Cecha obecna przy różnych diagnozach
Podwyższone nasilenie aleksytymii obserwuje się między innymi u części osób z przewlekłym bólem, depresją, zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami odżywiania, uzależnieniami, stresem pourazowym, chorobami psychosomatycznymi oraz niektórymi chorobami neurologicznymi. Występuje również u osób bez rozpoznanego zaburzenia psychicznego.
Z tego powodu aleksytymię opisuje się jako konstrukt transdiagnostyczny. Nie jest przypisana do jednej diagnozy i może wpływać na przebieg bardzo różnych trudności.
Nie oznacza to jednak, że stanowi ich przyczynę. Może być względnie trwałą cechą, skutkiem doświadczeń, reakcją na długotrwały stres albo jednym z kilku wzajemnie oddziałujących mechanizmów.
Podsumowanie
Aleksytymia nie oznacza nieobecności emocji. Oznacza utrudniony dostęp do informacji o tym, co dzieje się wewnątrz organizmu, jakie ma to znaczenie i jak można o tym opowiedzieć.
Jej obraz jest zróżnicowany. Trudność może dotyczyć odbierania sygnałów z ciała, ich interpretowania, łączenia z kontekstem, nazywania albo komunikowania. Dlatego skuteczne wsparcie powinno uwzględniać indywidualny profil, a nie zakładać, że wszystkie osoby z aleksytymią doświadczają tego samego.
O autorze
Weronika Wojtkiewicz
Przewodnicząca Rady Fundacji Otwartych Możliwości, psycholog i seksuolog, specjalista ds. aktywizacji zawodowej.
Chcesz współpracować lub potrzebujesz więcej informacji?
Skontaktuj się z nami – chętnie odpowiemy na Twoje pytania i omówimy możliwości współpracy.
Napisz do nas

